poniedziałek, 24 lutego 2014

Do Asgardu i z powrotem || To Asgard and back again

Bosko, wyruszamy! || Dear Gods, we're on our way!

Każdy czuje czasem głęboko w sercu chęć odbycia przygody. Mnie, moich przyjaciół i znajomych ta chęć zaprowadziła przez Tęczowy Most Bifrost prosto do boskiego Asgardu. 

Wyjechaliśmy późnym popołudniem, by po niecałych trzech godzinach spędzonych w zatłoczonym, bardzo przyziemnym środku transportu szynowego znaleźć się...choć trochę bliżej celu. Warszawa, miasto cudów. Już po kolejnej godzinie, staliśmy u stóp Bifrostu. Ale, niestety, nie byliśmy gotowi. Mieliśmy cały wieczór, by zaprawić się w bojach i sprawdzić na polu walki, udowadniajac, że godni jesteśmy wejść do tej krainy. Pomni faktu, że będziemy musieli wtopić się w otoczenie i jak najbardziej upodobnić do natywnych mieszkańców Asgardu - nordyckich bogów i bogiń wszelkiej maści - szybko przywdzialiśmy odpowiednie szaty i z godnym podziwu zapałem zstąpiliśmy na zielone doliny Idawall...

~*~

Deep in their hearts, everyone feels the need to go on an adventure. It is this call that led me and my friends over the burning rainbow bridge called Bifrost straight to the heavenly land of Asgard. 

We left off on a late Friday afternoon and after nearly three hours spent in a crowded and very down-to-earth means of transport we finally found ourselves...a little closer to our destination. Warsaw, city of wonders. A mere one hour later, we were at the foot of Bifrost. But, alas!, we were not ready. Luckily, we did have all night to prove that we are seasoned in combat, strong enough and worthy enough to enter this land. Remembering the fact that we'd have to blend in and try and look similar to the native inhabitants of Asgard, all the nordic gods and goddesses, we all wore appropriate attires and stepped into the green valleys of Idawall with quite admirable eagerness.

Hel - nordycka bogini władająca krainą umarłych zwaną Niflheim (ze swym artefaktem?!) ||
Hel - the nordic goddess in charge of the land of the dead called Niflheim (holding her artifact)


Kim jesteś, wędrowcze? || Who are you, wanderer? 

Nie pomyliliśmy się ani na jotę. Zgodnie z naszymi przypuszczeniami, zaraz po dotarciu na dwór Odyna, poddani zostaliśmy kilku próbom. Przebieg testu sprawności różnorakich nadzorowała opiekunka domowego ogniska i pastereczka w chmurach - Frigg.

~*~
We were not even a tad bit mistaken. Just as we'd assumed, the moment we arrived at Odin's court, we were subject to a number of trials. The whole test of different skills was supervised by the goddess of the house and home and cloud sheppard - Frigg.

Próba I|| Trial I

Zaczęło się niewinnie, od próby, która miała wyłonić tego, który zdolny byłby do jak najszybszego zjedzenia  magicznego jabłka (które to bogowie jedzą podobno codziennie). Co ciekawe, wszyscy podeszliśmy do zadania z pewną dozą dystansu, ale obiecana nagroda wreszcie nas skusiła. Najszybszy okazał się Tyr, bóg prawa i sprawiedliwości, choć po piętach deptał mu sam Odyn. Trud Tyra wynagrodzony został sowicie, w jego ręce powędrowało złote jabłko.

~*~
It all started rather innocently, with a test that was supposed to determine who was the fastest at eating a magical apple (that the gods apparently consume every day). Surprisingly, we all approached the quest with some distance, but soon the promised prize lured us. Tyr, the god of law and order, turned out to be the fastest of all gods when it came to eating apples, but Odin was right behind him. Tyr was then greatly rewarded with a golden apple. 


Próba II || Trial II

Trochę bardziej już ośmieleni, zabraliśmy się za drugie zadanie. Odwagi dodawał też fakt, że Frigg pozwoliła nam pracować zespołowo i podzieliła nas na pary. Moim przeznaczeniem okazała się współpraca z Tyrem. Jak pociski z karabinu maszynowego, w naszą stronę posypały się pytania o bogów i boginie nordyckiego panteonu. Tylko szczęście i wrodzona umiejętność dedukcji pozwoliły Tyrowi i mnie wdrapać się na pierwsze miejsce podium i odebrać z rąk Frigg złote jabłko. I pomyśleć, że wybierająć się na tę wędrówkę, wiedziałam tylko, że będę podawać się za przegniłą boginię krainy umarłych o imieniu Hel. Cóż, podróże kształcą. 

~*~
A little more reassured, we took on the next task. We were even more corageous when it turned out Frigg would let us work in pairs. I was working with Tyr. Questions concerning nordic gods and goddesses flew our way like bullets from a machine gun. Only luck and my inborn ability to deduct certain things allowed Tyr and me to take first place and get awarded with a golden apple. And to think that when setting off for this journey I just knew that I would be pretending to be the rotting goddess of the land of the dead named Hel. Well, traveling does broaden your horizons. 


Próba III ||Trial III

Próba trzecia okazała się sprawdzianem refleksu oraz oddania rodzinie. Pokazywała ona bowiem jak często bogowie i boginie Asgardu sięgają do rodzinnych albumów, przypominają sobie o rodzinnych powiązaniach oraz jak często plotkują o sobie na wzajem. Tę próbę wygrał bodaj włochaty Fenrir, co zdziwiło chyba każdego, ale przecież i jemu należało się złote jabłko.

~*~
The third trial turned out to be testing our reflexes and devotion to family. It showed how often the gods and godesses of Asgard flip through family albums and remember family ties, as well as how often do they gossip about one another. This test was won by the furry Fenrir, which I think came as a surprise to everyone, but he also deserved a golden apple. 

Próba IV || Trial IV

Kolejny test okazał się być testem najtrudniejszym. Frigg i Odyn zaprosili nas do snucia historii dwóch naszych rodów - Asów i Wanów. Tutaj nie tylko trzeba było wykazać się nie tylko znajomością przeszłych wydarzeń, lecz także inwencją twórczą. Pomagała też charyzma i brak tremy przed publicznymi wystąpieniami. Podzieleni w pary po raz kolejny zastnęliśmy w szranki. Tym razem przydzielono mi Freyę. Razem z nią musiałam opowiedzieć historię z życia asgardzkich bogiń i nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie przesłanki, na których miałyśmy bazować. Freya i ja odczytałyśmy z zapieczętowanej karty taką oto podpowiedź:  
GNIJĄCY BAŁWAN I WESOŁE PRZYŚPIEWKI W NIFLHEIM.
Poradziłyśmy sobie całkiem nieźle, a nasza historia miała to, co każda historia mieć powinna: wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Razem z Freyą zaśpiewałyśmy nawet piosenkę. "Ulepimy dziś bałwaaaanaaa...?"


Palmę pierwszeństwa jednak należy bezsprzecznie oddać w ręce Odyna i Lokiego, którzy uraczyli nas opowieścią o grze w kręgle... 

W tym momencie zostaliśmy chyba przez bogów nordyckich zaakceptowani całkowicie. Reszta zabawy niech pozostanie legendą...

~*~
The next test turned out to be the toughest one to date. Frigg and Odin invited us to tell stories of our two families - Aesir and Vanir. This one required not only historical knowledge, but also a lot of creativity. A bit charisma and the lack of stage fright helped as well. Divided into pairs once more, we faught again and this time I was paired with the lovely Freya. Together we had to come up with a story from the life of the two asgardian godesses, and it would not be wrong in any way if it wasn't for the information we were supposed to base it on. Freya and I found the following message on our sealed piece of paper:
THE ROTTING SNOWMAN AND JOLLY SONGS IN NIFLHEIM
We did rather well and our story did have all the required parts: a beginning, a middle and an end. We even sang a song together. "Do you wanna build a snowmaaaaan...?" 



Undoubtedly, it is Odin and Loki's story of a game of bowling, that should have won. 

It is at that moment, I believe, that we were fully accepted by the nordic gods. The rest is legend...


Jak powiedziałby Loki... || As Loki would say...

Z powyższego sprawozdania wynika jasno, że wyprawę do pełnego wspaniałości Asgardu można uznać za udaną. Bo, jak powiedziałby Loki... "są ekipy jakieś tam, ale są ekipy, które totalnie...".
A dolina Idawall jest naprawdę trawiasta. 
~*~
The above report clearly states that the expedition to Asgard, a land full of wonders, can be considered successful. As Loki would say... " some entourages are just sloppy, but there are some that are totally..."
And the valley of Idawall is really green.

0 komentarze:

Prześlij komentarz